Avalon » Serie komiksowe » Deadpool » Deadpool #9

Deadpool #9

Deadpool #9

"SSSHHHHHHHHHH!" or "Heroes Reburden"

Postacie
Cytat

Patch: "So, you want something out of the morally admirable gigs file, eh? You do realize, that most of the time, dat's pro bono work... they don't pay squat."
Deadpool: "I'm... I'm... n-not in it *kak* for the m-m-m*kak*m-m-money! There... That wasn't so hard. Just don't make me do it again, or I'm gonna barf up a lung."

Streszczenie

Ślepa Al stoi przed drabinką prowadzącą na strych i zastanawia się, dlaczego Wade siedzi tam od jakiegoś czasu. W końcu wywołuje go na śniadanie i dowiaduje się, że przesiadywał tam, medytując, aby oczyścić umysł i ciało (i przy okazji podglądać panienki, opalające się na dachu przez szpary w ścianach). Takie zachowanie jest dziwne, nawet jak na niego, więc Alfred zgaduje, że coś musiało się wydarzyć, kiedy był w Nowym Jorku z Typhoid Mary. On jednak nie chce o tym rozmawiać i ostrzega, żeby nie próbowała naciskać, bo to się źle skończy. Widać, że Al martwi się jego stanem psychicznym.


Tymczasem C.F. i Fenway postawili Patcha przed jedną ze ścian w Hellhouse i wmawiają mu, że zaciek na niej wygląda jak Liza Minnelli. Chociaż ich szef jest wielkim fanem tej pani, cała ta sprawa wydaje mu się dziwnie podejrzana i skłonny jest stwierdzić, że wyciągnęli go z baru w jakimś innym celu.. W tej właśnie chwili ktoś spada ze schodów tuż obok.


Okazuje się, że to Deadpool postanowił przekonać kolesiów T-Raya, że ich szef nie rządzi lokalem. Właśnie zachęca jednego ze swoich byłych kumpli do skorzystania z usług chirurga plastycznego, kiedy wchodzi Patch. Jest lekko zdziwiony, że Wade rozłożył wszystkich sam i jeszcze zapowiada zabicie T-Raya, ale sam zainteresowany twierdzi, że oni wszyscy poślizgnęli się na skórce od banana i upiera się przy tym, wiedząc, że regulamin Hellhouse zakazuje bójek w lokalu. Tym razem szef puszcza mu to płazem, bo tym cwaniakom należała się nauczka i tylko za to Wilson zamierza wycałować jego łysinę. Aha, przy okazji chciałby poprosić o jakieś zlecenie, żeby się dowartościować - takie z rodzaju bohaterskich i moralnie słusznych. Chociaż z trudem przyjmuje do wiadomości fakt, że takie zadania zazwyczaj wykonuje się bezpłatnie, jest gotów poświęcić się, żeby udowodnić, że pewna wariatka była w błędzie [patrz: poprzedni numer - Gil]. Patch otwiera więc starą i zakurzoną teczkę, tylko po to, żeby odkryć, że od afery z Onslaughtem nie dostał żadnego nowego zlecenia dla bohatera. Wade jest zawiedziony, ale w tym właśnie momencie zjawia się ktoś, kto potrzebuje pomocy. Nie dość, że facet wygląda jakby uciekł z konwentu miłośników "Władcy Pierścieni", to jeszcze, posługując się archaicznym językiem, doprasza się ratunku dla swego kraju, gdyż siły ciemności raptem uprowadziły jego księżniczkę. Podczas gdy wszyscy obecni tarzają się ze śmiechu, Deadpool poważnie zastanawia się nad ukróceniem owej niegodziwości, wpierw jednak godzi się wypytać o zapłatę. Przybysz uprzedza, iż nie gwarantuje w nagrodę dóbr materialnych, jednakże bohater zaznać może łask samej księżniczki. Wobec takich stwierdzeń, bohater o złotym sercu postanawia przyjąć zadanie.


Na zewnątrz czeka już prywatny samolot, który ma zabrać obu panów do celu. Na pokładzie, Wade opowiada, jak to cała nagromadzona w nim dobroć aż kipi, żeby wybuchnąć i wylać się na jakiegoś złoczyńcę. Jego towarzysz nie wydaje się jednak rozbawiony, a gdy Wilson zwraca na to uwagę, naciska guzik i Deadpool zostaje porażony energią. Gdy traci przytomność, tajemniczy osobnik informuje, że wkrótce pozbawi go życia.


Alfred zastanawia się, dlaczego Wade siedział tyle czasu w kryjówce, którą nazywa Pudłem i mówi do swojego psa (zaklejonego taśmą, żeby się uspokoił), że na pewno nie oznacza to nic dobrego. Nagle zjawia się Weasel z pizzą, a widząc niepokój Al, pyta czy wszystko w porządku? Ona zaś odpowiada, że nic nie jest w porządku.


Wśród pieśni i tańców, i łopotu amerykańskiej flagi, Wade ściska prezydenta Clintona, który ogłasza, że w podziękowaniu za bohaterstwo i zasługi, ogłasza pierwszy kwietnia narodowym dniem Deadpoola. Nagle wszystko staje w płomieniach i prezydent zostaje spalony. Zjawia się Typhoid Mary, która obejmuje Wilsona i mówi, że to wszystko - całe to dobro - nie pasuje do niego, bo jest zły, jak ona. Teraz Deadpool także płonie, powtarzając, że jest inny, że jest bohaterem. Po chwili jednak zmienia zdanie, a gdy wyrastają mu rogi, postanawia zabić kogoś dla rozrywki.


Budząc się z okrzykiem sprzeciwu, Wade nie wie czy to jawa, czy sen, bo znajduje się w dziwnym miejscu, pełnym zabawek, jest ubrany w czepek i śliniaczek, i przykuty do gilotyny. Głos płynący z dziecięcego magnetofony oświadcza, że od teraz o jego losie decyduje Deathtrap. Jest też oczywiście właściciel tego głosu, który informuje, że cała sprawa z uprowadzeniem księżniczki była pułapką, a on sam jest złoczyńcą-artystą, który specjalizuje się w zadawaniu bólu i gdy zobaczył jego walkę w Hellhouse zapragnął wypróbować na nim swoje nowe zabawki. Deadpool dopytuje się, dlaczego nigdy o nim nie słyszał, skoro jest takim wielkim zabijaką, więc Deathtrap informuje, że pracował w tajemnicy dla ważnych osobistości, lecz znudziło go używanie konwencjonalnej broni, więc zaczął eksperymentować. Wade sugeruje, że sam chętnie poeksperymentowałby na nim, ale to nie przerywa monologu przeciwnika, który twierdzi, że odkąd poznał go bliżej, potraktował jego niedojrzałość jako wyzwanie i przygotował tę przedszkolną salę tortur. Na początek wiesza nad Wilsonem misia z ostrymi pazurami, który będzie przysuwał się bliżej z każdym słowem wypowiedzianym przez ofiarę. Wade jednak wcale nie zamierza się zamknąć, a wręcz przeciwnie - zaczyna nadawać dwa razy szybciej, gdy słyszy, że w tym tempie egzekucja potrwa dwadzieścia minut.


Tymczasem, Weasel i Al urządzają sobie małą pogawędkę przy pizzy, podczas której starsza pani zdradza, że zrobiła Wilsonowi kawał i podmieniła jego broń na zabawki.


Nagle Deadpool uwalnia się z kajdan. Cała ta paplanina miała odwrócić uwagę przeciwnika, podczas gdy on wyłamał sobie nadgarstek. Teraz wyciąga broń i zamierza odwdzięczyć się za te straszliwe tortury, ale zamiast pocisku, z lufy wyskakuje chorągiewka z pozdrowieniem od Al. Wobec tego próbuje się stąd teleportować, ale znowu nie ma baterii. Pozostaje więc sięgnąć po miecz, ale ten również okazuje się zabawką, a Deathtrap tarza się ze śmiechu i proponuje, że puści go wolno w ramach wdzięczności za dobry show. Wade jednak unosi się honorem i postanawia uciec o własnych siłach. Uwalnia drugą rękę, wrzeszcząc przy tym jak opętany, co tylko przyspiesza czas reakcji zabójczego misia. Gdy ten spada, Deathtrap wygłasza pożegnalny monolog, żałując, że nie mógł dłużej cieszyć się towarzystwem Wilsona. Ale nie wszystko jeszcze stracone, bo Wade przeżył i jest żądny zemsty. Tylko, że spadający misiek połamał mu nogi, więc pada do stóp swojego oprawcy, nie przestając rzucać gróźb. Deathtrap jednak twierdzi, że teraz wie, jak skutecznie go zabić i przymierza się do ciosu młotkiem.


Jakiś czas później, Deadpool budzi się w opuszczonym domu i zastanawia się, czy to wszystko mu się nie śniło. Jednak ból w różnych częściach ciała potwierdza, że to wydarzyło się naprawdę. Aha, jest też karteczka. Deathtrap obiecuje, że jeszcze się spotkają.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Deadpool #9

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.